Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek dalej w kadrze U19. Selekcjonerzy jak nadopiekuńczy rodzice


Nie pomógł hattrick z Fiorentiną, nie pomogły status filaru defensywy Lecha i neutralizowanie ofensywy Mainz. Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek bez powołania Jana Urbana czy Jerzego Brzęczka

10 marca 2026 Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek dalej w kadrze U19. Selekcjonerzy jak nadopiekuńczy rodzice
Foto Kacper Pacocha / PressFocus

Bartosz Mazurek i Wojciech Mońka w gronie powołanych do kadry reprezentacji Polski U19. Jeden z nich raptem kilka dni temu strzelił hattricka na Artemio Franchi. Drugi jest filarem defensywa mistrza Polski, który imponuje swoim spokojem i warsztatem nie tylko w PKO Ekstraklasie, ale i Lidze Konferencji.


Udostępnij na Udostępnij na

Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek – zna ich Europa, spędzą ponad tydzień z piłkarzami na poziomie drugiej ligi

Piłka przy nodze jest dla niego jak tlen – w taki sposób sam siebie opisywał jako 16-latek Bartosz Mazurek w rozmowie z Przeglądem Sportowym. Udowodnił to w meczu rewanżowym Ligi Konferencji z Fiorentiną. Jaga na wyjeździe pokonała „Viole” 4:2, choć sprawa wydawała się zamknięta w pierwszym meczu. W rewanżu gospodarzom pod nogami zaczął walić się grunt – na boisko wpuszczono Moise Keana, Manora Solomona czy Davida de Gea’e. Kompromitacja zespołu z Florencji nie była odległą wizją.

Bartosz Mazurek wyrasta na kluczowego gracza Jagiellonii

Jagiellonia Białystok robiła co mogła. Doskonale dysponowani byli Afimico Pululu czy Taras Romańczuk, jednak bez będącego w formie życia Bartosza Mazurka, zmuszenie faworyzowanych Włochów do gry na 200% nie byłoby możliwe. Doskonale finalizował akcje, z zimną krwią, zawstydzającą rywali pewnością siebie i błyskotliwością. Szukał liczb, chciał być głównym aktorem, bo poczuł wiatr w żaglach. Jagiellonia wywalczyła dogrywkę, tam jednak więcej siły mieli zawodnicy Fiorentiny i to Włosi zameldowali się w 1/8 finału Ligi Konferencji UEFA. La Gazetta dello Sport wystawiając pomeczowe oceny stwierdziła, że Polak „przebrał się za Cristiano Ronaldo” – od włoskich dziennikarzy otrzymał notę 8. Pracował do upadłego. Z Fiorentiną przebiegł 13 km, parę dni później w Ekstraklasie z Legią – 12.

 

Bartosz Mazurek w PKO Ekstraklasie ma na koncie jednego gola i dwie asysty. Zazwyczaj nie jest desygnowany do gry w pełnym wymiarze. W ostatnich spotkaniach pokazywał jednak duży spokój, dojrzałość, pracowitość i skuteczność. Dobrze obsługiwał swoich ofensywnych partnerów, wyróżniał się zaangażowaniem. W szeregach Jagiellonii Białystok odgrywa coraz ważniejszą rolę.

Wojciech Mońka filarem defensywy Kolejorza

Kolejnym, nawet większym nieporozumieniem jest powołanie dla Wojciecha Mońki, który swoją świetną dyspozycje pokazuje już od grudnia, kiedy zagrał znakomite spotkania z Lausanne-Sport i FSV Mainz 05. Mecze te były decydujące w kontekście dalszych losów „Kolejorza” w europejskich pucharach. Udało się utrzymać korzystne rezultaty i w efekcie zameldować się w barażach. Zjawiskowe wślizgi, kontrolowana asekuracja w naprawdę trudnych warunkach, użyteczność i inteligencja boiskowa przy rozegraniu. Mońka serwuje to kibicom mecz w mecz, tydzień w tydzień. Już teraz jest kluczowym defensorem „Dumy Wielkopolski”. Z Widzewem, pięknie nawinął Frana Alvareza, również na arenie europejskiej wręcz bawił się z ofensywnymi zawodnikami. Żaden, choćby najbardziej intensywny pressing nie robi na nim wrażenia. Gra z ogromną świadomością swoich wysokich umiejętności. Jest potworem pod względem mentalnym, ale i fizycznym. Bardzo niewygodny piłkarz dla ofensywnych zawodników rywala. W tym sezonie niezwykle rzadko popełnia błędy.

Widzimy ich w kadrze obok Antoniego Klukowskiego, 18-latka wypożyczonego z Widzewa Łódź do pierwszoligowej Polonii Warszawa gdzie dostaje ogony. Obok nich jest Fabian Bzdyl, który nie jest w stanie załapać się do składu MSK Ziliny. To piłkarze na poziomie drugiego czy trzeciego szczebla rozgrywkowego w Polsce. I tu nie chodzi o to, by zdeprecjonować tych chłopaków, którzy zazwyczaj dostają szanse w reprezentacji do lat 19. Wszyscy życzymy im jak najlepiej. Wierzę w ich talent i zasadność takich, a nie innych wyborów Łukasz Sosina i jego współpracowników. Problemem jest wciąż zaściankowe podejście do młodych piłkarzy, nadopiekuńczość względem takich graczy jak Mońka czy Mazurek.

PZPN nie bierze pod uwagę ponadprzeciętności

Wyłączenie kryterium ponadprzeciętności z dyskusji o powołaniach do reprezentacji U21 lub nawet seniorskiej kadry piłkarzy liczących sobie dziewiętnaście wiosen lub mniej – takich właśnie jak Mazurek i Mońka. Czego tak naprawdę się boimy? Że sodówka im odbije? Poczują się zbyt pewnie? Odbiją się, osłabią kadrę przez stres lub problemy z aklimatyzacją? Każdy z tych powodów można obalić w chwilę. Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek wyglądają na takich, którzy mają ułożone w głowie. Myślę, że nie brakuje im pokory. Są dobrzy, wyróżniają się w Ekstraklasie – byliby więc wzmocnieniem ekipy Jerzego Brzęczka tudzież Jana Urbana. Zaklimatyzowali się w szatniach z Afimico Pululu i Jesusem Diazem czy Mikaelem Ishakiem i Luisem Palmą. Są w stanie grać na profesjonalnym poziomie. Kadra ich nie zniszczy, oni nie zniszczą kadry.

Przestańmy wkładać piłkarzy w sztywne, wiekowe ramy. Zaakceptujmy, że dziewiętnastolatek może poradzić lepiej poradzić sobie w kadrze U21 niż dwa lata starszy kolega, a w seniorskiej piłce nawet niż ci starsi o dekadę. Topowe reprezentacje chwalą się swoimi juniorami, pokazują produkty swoich systemów szkolenia światu. Dlaczego, skoro mamy świetnych, młodych piłkarzy, chowamy ich, nie przyznajemy się posługując się pustymi, pozbawionymi merytorycznej argumentacjami sloganami, że to za wcześnie, że jeszcze przyjdzie czas. Pewnie tak będzie, ale nie musimy wszystkiego przekładać, ciągnąć oczekiwania w nieskończoność tylko po to, by Paweł Wszołek i Bartosz Kapustka dalej mieli miejsce w reprezentacji.

Wojciech Mońka i Bartosz Mazurek będą ryzykować urazami, by zagrać z irlandzkimi juniorami

Jeżeli jesteśmy uparcie przekonani, że jest za wcześnie i chcemy przyjąć tę pokrętną, przestarzałą prawdę jako nasze motto, to na miłość boską, nie powołujmy tych chłopaków do grupy, którą przerastają o kilka poziomów. To potencjalnie może zaszkodzić nie tylko Mońce i Mazurkowi, ale i reszcie ekipy, w której za sprawą selekcjonerów się znaleźli. Jest ryzyko kontuzji, przemęczenia, w zamian jeden i drugi otrzymają na tym etapie swojej kariery pozbawione jakiejkolwiek wartości doświadczenie. Bartosz Mazurek w tym sezonie walczy ze swoim klubem o tytuł mistrza Polski, Wojciech Mońka dodatkowo o Ligę Konferencji UEFA. To obiektywnie dużo ważniejsze niż mecz z reprezentacją Irlandii do lat 19.

Niech przypadek Oskara Pietuszewskiego nauczy nas normalnego traktowania młodych piłkarzy

Nie chcę posługiwać się wyświechtanym przykładem Lamina Yamala w reprezentacji Hiszpanii, bo akurat to jeden egzemplarz na milion, ale taki Oskar Pietuszewski – miał miesiącami czekać na pierwsze mecze w wielkim FC Porto. Chwilę temu stworzył akcję, w której ograł jak dziecko Nicolasa Otamendiego, mistrza świata. Jest na ustach portugalskich kibiców. Kochają go. Ma zaledwie 17 lat. Adrian Siemieniec mu zaufał, nie bał się wystawiać go na mecze z trudnymi rywalami, zaprocentowało. Dzisiaj wszyscy jesteśmy beneficjentami talentu Pietuszewskiego. Wiem, że teraz reprezentacje, począwszy od seniorskiej, aż do U19 wyglądają lepiej, ale doktryna nadmiernej ostrożności to relikt. Pokazują nam to trendy w światowej piłce. Pokazuje nam to Oskar Pietuszewski. Niech już sztaby młodzieżowych reprezentacji przestaną być nadopiekuńczymi rodzicami, bo potencjalnie wyrządzają ogromną szkodę Mońce, Mazurkowi, ich kolegom z reprezentacji U19, Jagiellonii, Lechowi i w efekcie całej polskiej piłce.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze